Yes, he Kean!

19. 03. 31
posted by: Przemysław Pater
Odsłony: 306

Juventus nie zachwyca, ale pokonuje na własnym stadionie Empoli. Bianconeri postawili kolejny ważny krok na drodze do obrony ligowego tytułu dzięki trafieniu Moise Keana, który pojawił się na boisku w drugiej połowie.


Tuż przed rozpoczęciem meczu doszło do wymuszonej zmiany w wyjściowym składzie Juventusu - miejsce Dybali zaczął Bentancur. W początkowych fragmentach meczu podopieczni Allegriego wyglądali na zdezorientowanych i nie byli w stanie przejąć kontroli nad boiskowymi wydarzenami. To przeciwnicy wyglądali znacznie groźniej - przyjezdni długimi fragmentami utrzymywali się przy piłce, płynnie przesuwając się całą drużyną pod pole karne Szczęsnego. Polski bramkarz nie miał jednak wiele do roboty - kolejne akcje Empli kończyły się niecelnymi dośrodkowaniami. W 23. minucie Krunić znalazł się w dogodnej pozycji przed polem karnym Juventusu i oddał groźnie wyglądający strzał, który minął jednak słupek bramki. Bianconeri pierwszą groźną szansę stworzyli sobie w 30. minucie - Matuidi dośrodkował z lewej strony do Mandżukicia, którego uderzenie głową odbił Drągowski. W odpowiedzi kolejny niecelny strzał oddał Krunić - były to ostatnie godne uwagi akcje w pierwszej połowie, która zakończyła się bezbramkowym remisem.

Po przerwie Bianconeri odważniej ruszyli do ataku, a w ciągu kilku pierwszych minut gry dwa uderzenia oddał Bernardeschi - najpierw jego uderzenie sprzed pola karnego zostało odbite na rzut rożny, po chwili piłka po akrobatycznym strzale z powietrza musnęła poprzeczkę bramki rywala. W 60. minucie Bernardeschi miał kolejną okazję bramkową - piłka uderzona z woleja sprzed pola karnego po zgraniu Mandżukicia przeleciała jednak nad bramką Drągowskiego. Po chwili Allegri zastąpił przeciętnie spisującego się dziś Alexa Sandro Spinazzolą. Bianconeri nadal nacierali, a goście skupiali się głównie na obronie i szybkich wypadach na połowę rywala. W kolejnych minutach niecelne uderzenia oddali Mandżukić, Cancelo i Chiellini. W 69. minucie Allegri przeprowadził drugą zmianę - Kean wszedł do gry w miejsce Matuidiego. Wychowanek Juventusu już po chwili dał swojemu zespołowi prowadzenie - 19-latek dopadł do piłki zgranej przez Mandżukicia i uderzeniem przy słupku pokonał Drągowskiego. W 79. minucie Kean miał świetną szansę na podwyższenie wyniku - tym razem stanął oko w oko z bramkarzem, który zdołał instynktownie odbić jego strzał. Trzecią zmianą Allegriego tego wieczoru było wprowadzenie Caceresa za Bernardeschiego. W ostatnich minutach Bianconeri skupili się na obronie korzystnego wyniku, co udało im się bez większych problemów.

Wiosenne mecze z ekipami broniącymi się przed spadkiem bywają nieprzyjemne, o czym przekonali się dziś piłkarze Starej Damy. Gra Juventusu nie mogła nikogo porwać, najważniejsze jednak, że trzy punkty zostają w Turynie. Kolejny ligowy mecz Bianconerich już we wtorek - będzie to wyjazdowe starcie z Cagliari.

Juventus - Empoli 1:0 (0:0)
72' Kean (asysta Mandżukić)

Juventus (4-4-2): Szczęsny - Cancelo, Rugani, Chiellini, Alex Sandro (61' Spinazzola) - Can, Bentancur, Pjanić, Matuidi (69' Kean) - Bernardeschi (84' Caceres), Mandżukić
Ławka: Perin, Pinsoglio, Bonucci, De Sciglio, Nicolussi

Empoli (3-5-2): Drągowski - Veseli, Maietta (80' Pasqual), Dell'Orco - Di Lorenzo, Traore, Bennacer, Krunić (80' Acquah), Pajac (80' Ucan) - Farias, Caputo
Ławka: Perucchini, Provedel, Antonelli, Brighi, Capezzi, Nikolaou, Oberlin

Źródło: Juvepoland.com